Czytanie świata, czyli wyruszam w czytelniczą podróż dookoła globu

01 sierpnia


Jakiś czas temu na TED trafiłam na wystąpienie Ann Morgan, która w ciągu roku przeczytała po jednej książce z każdego kraju świata. Muszę przyznać, że zaimponowała mi i zainspirowała do podobnej podróży. W innym wystąpieniu Chimnada Ngozi Adichie mówi o niebezpieczeństwie pojedynczej historii, a ja widzę, że moje widzenie świata jest bardzo ograniczone i na temat niektórych krajów nie mam nawet uprzedzeń, bo tak skutecznie zapomniałam, że istnieją.


Przeszkadza mi to coraz bardziej i od pewnego czasu noszę się z myślą, żeby zmienić stan rzeczy. Przyznam, że kusiło mnie proste odwzorowanie projektu Ann Morgan, ale to z kolei oznaczałoby konieczność ścisłego trzymania się planu i bardzo dużą dyscyplinę, a poza tym przez ten czas praktycznie musiałabym praktycznie zrezygnować z wszystkich książek polecanych przez znajomych, kontynuacji, serii które czytam i takiego zupełnie spontanicznego sięgania po książki, nie wspominając nawet o natychmiastowym czytaniu kolejnych książek autora, który szczególnie mi się spodoba. Krótko mówiąc, nie jest to sposób, który by się u mnie sprawdził. Musiałam więc dostosować ten plan do siebie. Pomysłów miałam kilka, ale w końcu zdecydowałam się na dość dużą wolność w tym i czytanie dwóch książek miesięcznie w ramach tego wyzwania. To jest plan realny do zrealizowania, mimo że w takim tempie cały projekt potrwa nie rok, a ponad osiem lat (liczę, że mniej bo te dwie książki miesięcznie to plan minimum). Osiem lat to sporo, ale spodziewam się samych zysków w postaci nowej, dobrej literatury i odmiennych niż środkowoeuropejskie poglądów na wszystko. A bez presji czasowej, będę miała czas nie tylko na czytanie książek z całego świata, ale również na poszerzanie moich wiadomości o wszystkich państwach, do których zaprowadzą mnie moje lektury.

Zamierzam czytać przede wszystkim powieści, ewentualnie opowiadania, ale jeśli w przypadku jakiegoś kraju nie będzie możliwe znalezienie literatury pięknej to nie będę wybrzydzać i zaliczę na potrzeby wyzwania cokolwiek uda mi się znaleźć. Zasada jest też taka, że będę czytać książki nieznanych mi autorów, chyba że nie będzie to możliwe. Takiego niebezpieczeństwa chyba jednak nie ma, bo dotąd raczej mało czytałam literatury z tych nieoczywistych krajów.

Zaczynam od razu, od książki, którą teraz czytam, czyli Tętniącego serca Selmy Lagerlof. Wkrótce możecie spodziewać się wpisu o mojej podróży do Szwecji.

Może też Ci się spodobać

0 komentarze

Ostatnie wpisy

Facebook