Anorektyk z Grenlandii, czyli o alternatywnych tytułach książek

28 stycznia

przekręcone tytuły książek

Praca w bibliotece łączy się z różnymi wyzwaniami. Trzeba znać tytuł tej złotej książki, albo tej niebieskiej, albo tej czytanej przez mamę czytelniczki pięćdziesiąt lat temu, chyba o harcerzach. Są też wyzwania, które doskonale poprawiają nam humor i zapewniają codzienną dawkę umysłowej gimnastyki. Dlatego dzisiaj będzie o tym jak kreatywnie czytelnicy przekręcają tytuły książek.

Zaznaczę jeszcze, że nie naśmiewam się tu z osób, którym zdarza się zapomnieć tytułu w części lub całości i potem coś przekręcić. Zdarzyło się to pewnie każdemu, a ja po prostu uważam, że te skojarzenia są na tyle ciekawa, że warto je uwiecznić. To taki rodzaj humoru z zeszytów szkolnych.


Jedną z książek, które były swego czasu bardzo poszukiwane, na początku niemal zawsze pod lekko przekręconym tytułem jest oczywiście 50 twarzy Greya. W pamięć najbardziej zapadło mi 50 smaków Earl Greya. Brzmi jak o wiele lepsza książka.

Na mojej liście królują jednak lektury. Mały Książę ukrywa się jako Młody Król, Dzieci z Bullerbyn najwyraźniej postanowiły zmienić klimat i zostały Dziećmi z Gujany. Czasami dwa tytuły łączą się w jedno i tak zamiast Zaczarowanej zagrody Centkiewiczów mamy Zaczarowany ogród, ale także Tajemniczą zagrodę (ewidentnie jest zapotrzebowanie w społeczeństwie na crossovery z powieściami F.H. Burnett). Do kompletu trzeba dorzucić także Magiczną zagrodę.


W ogóle parafraza tytułów jest bardzo popularna wśród osób, które tytuły lektur notują w pamięci. Mikołajek i inne chłopaki w ten sposób staje się książką o bardziej sensownym tytule, czyli Mikołajek i koledzy. Pucek, Bursztyn i przyjaciele to oczywiście Puc, Bursztyn i goście Jana Grabowskiego. No tak, bo te parafrazy nie do końca są dokładne, co czasem powoduje większe bądź mniejsze przekłamania. Lektura O psie, który jeździł koleją może mieć zarówno tytuł O psie, który chodził torami, jak i Kot, który jeździł pociągiem. Oto jest Kasia to po prostu O kurczę, Kaśka. Przy małej wprawie te tytuły nie sprawiają większych problemów i nawet jeśli ktoś Jutro Johna Marsdena zmieni w Pojutrze to wiadomo, jakiej książki szukać. Gorzej gdy musimy znaleźć Pół na pół, które okazuje się być książką Było? Nie było? Marii Kruger. Potem Przygody Tomka frajera (chodziło o Sawyera), Jak wujcio (Wojtek) został strażakiem, Lew i noc czarownicy (Lew, czarownica i stara szafa), a nawet Opium w operze (podwójna zmyłka, bo to nie Upiór w operze, tylko Opium w rosole) wydają się banalne. Nie wspominając nawet o tak drobnej zmianie w tytule jak Hobbit czyli tu i tam, bo to w zasadzie mógłby być alternatywny tytuł. W końcu podczas podróży „tam i z powrotem” Hobbit był głównie tu. No i jeszcze tam.


Osobną kategorię stanowią przypadki bohaterów zmieniających imiona. Nie dziwi specjalnie przekręcanie ich w tytule Dziejów Tristana i Izoldy, bo łatwo pomylić Tristana z Krystianem. No, może Fizolda, zamiast Izoldy jest bardziej zaskakująca. Za to Anaruk, chłopiec z Grenlandii zamieniał się już zarówno w ancymona, jak i anorektyka. Dobrze, że się biedak (na razie?) nigdzie nie przeprowadzał. Lista przekręconych imion jest długa, ale wspomnę jeszcze tylko, że pewnego razu w Sposobie na Alcybiadesa, Alcybiades został zastąpiony przez Archimedesa.

Na koniec test. Dość trudny, ale koleżance, która stanęła przed zadaniem odszyfrowania właściwego tytułu, udało się skojarzyć właściwy tytuł. Ciekawa jestem, czy zgadniecie o jaką lekturę mogło chodzić komuś, kto chciał przeczytać Kwadum. Dacie radę bez dodatkowej podpowiedzi?

Może też Ci się spodobać

0 komentarze

Ostatnie wpisy

Facebook